"Silne skojarzenia między jajem - źródłem życia wyłaniającego się niejako samoistnie z niewoli skorupy - a zerwaniem więzów śmierci przez Zmartwychwstającego Chrystusa, narzucają się w sposób oczywisty" - mówi w rozmowie z KAI o jajku, jego wielkanocnym znaczeniu, przedchrześcijańskiej historii i tradycjach Marta Domachowska, etnolog i edukatorka muzealna z Muzeum Etnograficznego im. Marii Znamierowskiej-Prefferowej w Toruniu.
Marta Domachowska: Tak, ze Świętami Wielkanocnymi związana jest nierozerwalnie tradycja przygotowywania pisanek. Silne skojarzenia między jajem - źródłem życia wyłaniającego się niejako samoistnie z niewoli skorupy, a zerwaniem więzów śmierci przez Zmartwychwstającego Chrystusa, narzucają się w sposób oczywisty. Postrzeganie jajka jako symbolu życia, jest jednak uniwersalne w różnych kręgach kulturowych. Od wieków kojarzone jest ono z życiodajnymi potęgami przyrody; słońcem, błyskawicą, eksplozją ukrytych sił witalnych.
KAI: Czyli mamy do czynienia z symbolem przedchrześcijańskim. Możesz opowiedzieć więcej o znaczeniu jajek w dawniejszych kulturach? Może były z nimi związane jakieś ciekawe rytuały?
- Jajko wielkanocne bije wśród jaj rekordy popularności, bo wiosna jest doskonałym czasem, aby podkreślić jego walory związane z powracającym życiem, płodnością, odradzająca się przyrodą. Jest to jednak symbolika nie tyle przed- co ponadchrześcijańska. Wiele mitów kosmogonicznych (np. staroindyjskie czy perskie) wywodzi początek wszechświata ab ovo właśnie. Jajo miało być atrybutem egipskiego boga Ptaha, który jako pragarncarz nadał światu taki właśnie kształt. Grecy i Rzymianie widzieli ten początek w jaju Feniksa, w fińskiej Kalewali potężny Wejnemejnen stwarzał świat z jaj orła, podania ukraińskie wspominają o kogucie zesłanym przez Boga na pustą jeszcze na początku czasów ziemię, aby ją ożywił. Ze zniesionego przez niego (sic!) jajka miało wypłynąć siedem rzek, które nawadniając glebę, pobudziły ją do rozkwitu życia. Słynące tak wielką mocą jajko było zatem niezbędnym elementem wielu rytuałów, zwłaszcza związanych z płodnością, urodzajem i zmianą statusu, czyli przekraczaniem pewnych granic, jak to się dzieje w przypadku obrzędów przejścia.
Jaja były składane w ofierze w czasie wiosennych świąt, wykorzystywane jako ofiara zakładzinowa przy budowie domów, a nawet zakładaniu miast. U ludów europejskich praktykowano zwyczaj smarowania jajkami pługu przed pierwszą wiosenną orką, wierząc, że zapewni to obfitość plonów. Zgodnie z ludowymi wierzeniami jajo mogło użyczać ziemi swoich mocy płodnościowych, dlatego wkładano je pod pierwszą zaoraną skibę, a przed rozpoczęciem prac w polu, spożywano rytualnie. Pasterz przy pierwszym wypasie dostawał jajo do zjedzenia aby zwierzęta dobrze się pasły. Wyprowadzając je ze stodoły po raz pierwszy danego roku, kładł jajko na progu budynku. Miało to, podobnie jak toczenie jaj po grzbietach zwierząt, chronić je przed niesprzyjającymi mocami i działalnością czarownic, krowom czy owcom zapewnić zdrowie, krągłe jak jajo boki i obfitość mleka.
Skorupki z jajek lub wydmuszki mogły znaleźć się na wiosennym gaiku - zielonej gałęzi wprowadzanej do wsi rytualnie w okolicach Półpościa lub w wielkanocny wtorek - jako gwarancie powrotu odrodzonego życia. Wodą z gotowania jaj dziewczęta przemywały twarze dla zdrowia i urody oraz płukały włosy, by były gęste i lśniące. Jaja stanowiły także element obrzędowości matrymonialnej - wieszano je na rózdze weselnej lub wkładano do kołacza.
KAI: Co robiono z tak ozdobionymi i poświęconymi jajkami?
- Barwienie i święcenie multiplikowało magiczną moc jaj, używanych m.in. ich jako apotropeiony, czyli dla ochrony wszystkich mieszkańców gospodarstw; ludzi i zwierząt. Podstawowe znaczenie miały tu skojarzenia z siłami witalnymi, płodnością i seksualnością, pisanka była więc tradycyjnym podarkiem dziewczyny dla wybranka, nieformalnie oznaczającym zgodę na przysłanie swatów. Barwnym jajkiem panny próbowały się wykupić przed obfitym dyngusem.
KAI: To zwyczaj znany np. na Kaszubach, gdzie dyngus o tyle dotkliwszy, że oprócz wody, panny po nogach smagano gałązkami jałowca... Do czego jeszcze wykorzystywano te jajka? W jakie ich moce wierzono?
- Jako wyraz przywiązania wręczano zdobione jaja najbliższym i sąsiadom. Pisanki ofiarowywano dzieciom lub dla zabawy chowano w ogrodach, tak by najmłodsi mogli ich poszukiwać. Gospodarze, którzy chcieli zapewnić sobie spełnienie pomyślnych scenariuszy zawartych w wiosennych pieśniach życzących kolędników, wręczali je przymawiającym się o dyngus, tj. podarek młodzieńcom. Ale przede wszystkim był to pierwszy wielkanocny pokarm. Święcone jaja dzielono i uroczyście spożywano by zapewnić sobie i wszystkim członkom rodziny zdrowie i pomyślność. Skorupki pozostałe po śniadaniu wielkanocnym rozsypywano w ogrodach warzywnych na urodzaj warzyw i w sadach, by odgonić szkodniki i by drzewa rodziły zdrowe i obfite owoce. Wkładano je na grzędy, a w sproszkowanej postaci dosypywano do paszy, by w nadchodzącym roku dobrze niosły się kury. Pisankę obowiązkowo zostawianą w domu do przyszłej Wielkanocy, można było zastosować jako piorunochron, na wypadek burzy wystawiano ją w oknie wespół z obrusem spod święconki i gromnicą. Jajko barwione i święcone w Wielkanoc, miało chronić także przed pożarem. Wierząc, że jajko ma moc oddalania niebezpieczeństw, ale i przejmowania na siebie ludzkich i zwierzęcych chorób, stosowano je w ludowym lecznictwie. Dla zdrowia i pomyślności obmywano się w wodzie z naczynia, na którego dnie spoczywała pisanka. Okadzanie dymem ze skorupek poświęconych jajek miało być skuteczne np. w leczeniu róży.
- Wincenty Kadłubek w swojej dwunastowiecznej kronice wzmiankuje o zabawach z malowanymi jajami, pisząc: "Polacy z dawien dawna byli zawistni i niestali, bawili się panami swymi jak malowanymi jajkami". Bawiono się właśnie m.in. w ,,walatkę", tj. uderzanie pisanką o pisankę. Kto stłukł jajko przeciwnika, wygrywał. Urządzano też ,,burdę" polegającą na rzucaniu do siebie wzajem święconych jaj. Przy ich łapaniu trzeba było wykazać się refleksem. Gdzieniegdzie, spotkać się było można z zawodami w przerzucaniu jaj nad dachem np. kościoła lub chałupy. Takie zabawy trwały - jak inne elementy wielkiego kompleksu wielkanocnego świętowania - aż do Zielonych Świątek. Współczesny człowiek może nie zwrócić na to uwagi, ale te praktyki implikują pewien istotny warunek. Otóż potrzeba na nie wolnego czasu. W kulturze opartej na zajęciach agrarnych miał on wartość zupełnie wyjątkową. Prawie cały czas człowieka - od maluchów po najstarszych, wypełniały około gospodarskie zajęcia. Ale tym właśnie wyróżniał się czas świętowania. Nic nierobienie - zwłaszcza w Niedzielę Wielkanocną - było dopełnieniem rozmaitych rytualnych obowiązków związanych z tym wyjątkowym wyłomem między starym a wykluwającym się z mocą nowym życiem.
Na stronie http://etnomuzeum.pl/pisanki/pisanki-jednobarwne-tzw-kraszanki/ zamieszczono "Krótki przewodnik po starych i nowych sposobach zdobienia jaj".